Jan Paweł II był naszym Honorowym Członkiem

ZIEMIA WADOWICKA, JAK KAŻDY REGION POLSKI, MA SWOJĄ  PRZESZŁOŚĆ, KTÓRA WINNA BYĆ FUNDAMENTEM PRZYSZŁOŚCI

 



 

Legenda o ostatnim powsinodze beskidzkim.

/ pamięci regionalisty Andrzeja Busia/.

Musiało to być bardzo dawno, bo mój dziadek, bądź co bądź piśmienny gefraiter w żandarmerii 56 ck pułku i długoletni sołtys pańskiej wsi tak opowiadał:

       To było jeszcze przed moim i mojego dziadka czasem. Siedzioł se po Bóg, nazywajom  go gdzie indziej Jahwe albo Budda albo Allach czy Mitra albo jesce inacyj, no to siedzioł tyn  pon Bócek w tym swoim  niebie i urządzoł  swój  świat. Specjalne anioły składały mu meldunki co się ka dzieje. A to, że na jednyj galaktyce dopiero się rozwinęły te ptyrodaktylusy, a w gwiazdozbiorze mgławic to nic nie wychodzi, bo majom za mało energii i tak dalyj. No i któregoś dnia, a mówie ci że to było strasznie dawno,  zawołoł se Pon Bóg Komandora Janioła, tego od naszyj galaktyki i pyto się jak u nos na Ziemi leci tyn jego ekśperyment.

   No to mu Janioł mówi, że nawet wszystko w porządku. - Choroby i pomory kończom się w Europie i cały cos som wojny w Ameryce, a co wymordujom to przywożom murzynów z Afryki. Łapiom ich w lesie. Londowołem pore razy - godo Komandor Janioł –wszysko żem ponaprawioł , żeby szło do przodu. Melduje dalyj, że z powodu niespotykanej głupoty, przestała istnieć w Europie Polska. - Wiysz Panie, taki kraj, co się bez przerwy wadzili, prali po pyskach, pili, kradli i to wszysko w twoim imiyniu. Jesce do tego nigdy im się robić nie kciało. Może to i dobrze, że ich gramotniejcsi cosik naucom - godoł dalyj. Leciołem nad górami. Ładnie tam. Rzeka, lasy ale ludzie takie niegramotne, gupie, nic robić nie potrafiom opróc dziecek których pełno i które z tyj bidy marniejom.

  -Ka to jes? -  zapytoł Pon. - Pokoż dokumentacyje. Pooglądoł na ekranie te nase Nadskawie  i tom downom bide i gupote. Żol mu się zrobiło i godo: - Wis co Janioł, weź mi ta troche speców od roboty i ze dwóch uconych i zawieź ich tam. Niech zostanom, niech robiom dzieci takie jako i oni. Może to co pomoże na tom gupote tych bidoków.

    I jak Pon Bóg powiedzioł, tak Komandor Janioł zrobił. Porwoł z tych  galaktycnych gwiozd  nojlepszych fachurów i tym swoim wozem ognistym, takim pierońskim jak cało wieś,  przyjechoł do naszyj galaktyki i od razu nad Ziymie. Wypuścił z wozu taki wielki talyrz, jak kaminie co się kacki nad Skawą po wodzie puszczo. Tyn talyrz przywióz fachowców łod wszystkiego. Roześli się i zacyni chodzić po ludziach, od wsi do wsi i ucyć tom cimnote pożytecnych rzeczy. A to budowy pieców, bo przy ogniu w chałpie jesce siedzieli, a to robienia drzwi i okien śklynio, zbieraniu ziół i hodowli owiec. Jedyn ucył  budowy dróg, drugi sadownictwa, któryś zaś gospodarki inny zaś czytanio, pisanio i historyji, o downych czasach i o tym  co się z daleka , z kosmosu nami  mo opiekować. Po prowdzie, nojciynżyj mioł tyn od nauki i historyji. Naród był taki cimny, że nijak im do głowy nie wchodziło. Dalyj się wadzili, bili, kradli jeno jesce bardzij w imie Boże. Ludzie tych przysłanych z nieba fachowców nazywali powsinogami. Oni się pożynili a ich dzieci i wnuki tyż były powsinogami.

   I tak upływały lata. Opisoł tom robote ostatnich powsinogów pon Zegadłowicz z Gorzynia, któregom znoł - mówił mi zawsze Dziadek. —On tyz ucył tych bidnych ludzi czytanio i kochanio tyj ziemi. Przyszły nowe wojny a po nich nowe czasy. Ni ma już powsinogów, bo dzięki nim i Komandorowi Janiołowi, ludzie nad Skawą  nauczyli się robić ganc pikne domy, ubijane i zajebiscie krynte drogi, śklić łokna i dupy swoim panom, wójtom i plebanom. Jabłek już nie zbirajom, bo se zaimportujom a od dziecek, zamiast babki Górolcycki, majom szpitol i przedszkole. Zostoł tylko jedyn, ostatni powsinoga, potomek tego co mioł nojtrudniejszom robote, co mioł ludzi uczyć. Ale ludzie  gupie i tympe. Strasznie się modlom, klepiom godzinki, ale rozumu to bez te lata nijak im nie przybyło. Nawet som chyba  i gorsi.

       Chodzi ten ostatni powsinoga od Tomic, Wadowic po Mucharz a nawet Budzów, Suchom i Stryszawe. Dobre ludzie postawiom mu czasym jakie piwo słuchając jego opowieści. Tłumacy tym cimnym ludziom co to nauka, wiedza i  rozum,  ale ciągle  ten tempy opór ducha,  chocioż  go spirytusem podlewajom. Nogi już go bolom i siwy włos na głowie a nastempcy po nim jakoś nie widać.

   Jo se tak myśle  -  kończył opowiadanie Dziadek - że Pon Bóg już odpuścił, bo na pewno mu Janioł sprawozdania składo. Odpuścił se naucanie tego ludu znad Skawy i Wisły. Może w jego planach musi być na Ziymi taki  przykłod dlo inszych, jak wyglondo głupota i do cego może doprowadzić. Nawet w jego imieniu.

/ spisał  dziadek Zbyszek Jurczak/

 


 

W 2015 roku otrzymałem z  naszego Hufca ZHP prośbę Hufca Beskidzkiego z Bielska Białej o informacje o druhu Konradzie Raczyńskim,  absolwencie naszego Gimnazjum. Nic o nim nie wiedziałem. Absolwent z 1936 roku.  G.Studnicki wymienia Go jako poległego w Belgii żołnierza Dywizji gen. Maczka.  Znalazłem trochę informacji  w archiwum szkolnym i naszym. Nie wiemy jak wyglądał. Gdyby ktoś  miał informacje  o K.Raczyńskim, proszę o kontakt: 519 459 679 lub email: tmzw@wp.pl  /Z.Jurczak/.  

 

                   

 Emil, Konrad RACZYŃSKI – harcmistrz

Hufcowy Hufca Harcerzy w Białej Krakowskiej (1936-1939)

 Urodzony 20.11.1913 r., w Starym Bielsku. W latach 1924-1936 uczęszcza do Państwowego Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Tam wstępuje do harcerstwa, prowadzi drużynę im. St. Żółkiewskiego i organizuje kolejną im. T. Kościuszki. Wchodzi w skład komendy hufca i staje się głównym animatorem życia harcerskiego w Wadowicach. Zdobywa kolejne stopnie harcerskie i instruktorskie. Jest organizatorem obozów w Białym Dunajcu (1931), Cichem koło Zakopanego (1932), Śleszowicach koło Wadowic (1933), Zawoji (1935) oraz dwu obozów wędrownych latem 1930 i 1932 roku. Działa w lokalnym gnieździe Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, w którego gmachu zlokalizowano niewielkie biuro hufca ZHP. W „Sokole” prowadzi dla harcerzy naukę strzelania, kurs spadochronowy, rozwinięte terenoznawstwo. Współpracuje też z  wadowickim oddziałem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego przy budowie schroniska na Leskowcu (1932/33). Po maturze w 1936 roku otrzymuje pracę w Śląskim Banku Kredytowym w Bielsku. Zamieszkuje w Białej Krakowskiej, do której  przybywa już  jako wysoko wykwalifikowany instruktor w stopniu harcmistrza. Tu angażuje się w działalność społeczno-wychowawczą na rzecz  dzieci i młodzieży prowadząc Dom Młodzieży i przyjmując funkcję hufcowego bialskich harcerzy. W tym samym  roku powołuje  przy Warsztacie Sukienniczym Micherdzińskiego VI Drużynę Harcerzy im. Jana Kilińskiego, której członkami są bialscy robotnicy oraz organizuje zimowisko w Zakopanem, na którym prowadzi kurs zastępowych z nauką jazdy na nartach. Zimą 1937 roku organizuje wyjazdy bialskich harcerzy na dwa zimowiska Harcerskiego Klubu Narciarskiego organizowane w Zwardoniu i w Zakopanem.  W lutym 1939 roku przekazuje funkcję hufcowego Bronisławowi Gabrysiowi, zostając jego zastępcą.

W czerwcu 1939 roku zostaje powołany na ćwiczenia wojskowe w Przemyślu gdzie przebywa do wybuchu wojny. Następnie  uczestniczy w wojnie obronnej 1939 roku a po utracie niepodległości Polski   przez Węgry, Turcję, Iran i  Afrykę (gdzie bierze udział w walkach pod Tobrukiem) dociera do 1.Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka w Wielkiej Brytanii, w której walczy w dywizyjnym oddziale rozpoznawczym. Wraz z żołnierzami 1.D.Panc bierze udział w inwazji sił alianckich w Normandii i przechodzi szlak bojowy przez Francję i Belgię. Zginął 2.10.1944 r., podczas przeprowadzania rozpoznania w Zondereigen znajdującym  się w  belgijskiej enklawie rozmieszczonej  na pograniczu z Holandią. Został pochowany na Polskim Honorowym Cmentarzu Wojskowym w Lommel. Mieszkańcy wyzwolonej gminy upamiętnili   K. Raczyńskiego  i innych poległych żołnierzy 1.Dywizji Pancernej na tablicy pamiątkowej  zawieszonej na  pomniku w  Baarle Hertog.   

 Opracowała; K.Wójcicka

 Materiały:

  1. J.Klistała, Harcerstwo…s.31,57
  2. hm. Emil Konrad Raczyński, w; Życiorysy harcerek i harcerzy…  , B-B, 1981,s. 79.
  3. nl.wikipedia/org/Wiki/Zondereigen
  4. Zbigniew Jurczak-hm, notka biograficzna Konrada Raczyńskiego

Konrad Raczyński uczęszczał do 8 letniego Gimnazjum im. Marcina Wadowity  w l. 1924-1936. Bardzo rzadko ktoś kończył wtedy szkołę w terminie. W klasie siódmej, w roku szkolnym 1932/33 po pierwszym półroczu Raczyński zrezygnował z nauki. Powtarzał więc klasę siódmą w roku 1933/34. Chodził także dwa lata do klasy ósmej, ostatniej.  Może zastanawiać pokaźna liczba godzin nieobecności w latach 1930 – 1935. Np. w roku 1934/35 jest to 202 godzin a rok wcześniej – 235 godzin, zawsze usprawiedliwionych. Raczej nie chorował, bo z „ćwiczeń cielesnych” miał zawsze oceny wysokie. Możemy domyślać się przyczyn tak dużych absencji i tego, że 12 lat studiował. Był po prostu potrzebny w harcerstwie i w turystyce. W tym okresie, zapewne za cichym przyzwoleniem dyrekcji Gimnazjum, był stacjonarnym koordynatorem budowy schroniska na Leskowcu i jego pierwszym gospodarzem. Tam często przebywał pilnując realizacji i zaopatrzenia.

      Rok 1930 to początek reformowania Gimnazjum, przeprowadzenia szkoły z tradycji galicyjskiej do wymogów reformy ministra Jędrzejewicza. Zajął się tym od 1931 nowy dyrektor, absolwent szkoły i jej młody profesor  Franciszek Gwiżdż, działacz BBWR, radny, prezes Rady Szkolnej i Komendant Hufca ZHP.

Harcerstwo w Gimnazjum i w Wadowicach powstało już jesienią 1911 roku za sprawą ucznia Bruno Olbrychta, późniejszego generała WP. Z przerwą wojenną było do 1919 bardzo aktywne. Po powstaniu w 1918 roku Związku Harcerstwa Polskiego szkolna drużyna podupadała. Liczyła w latach dwudziestych ok.40 członków chociaż  dokonywano ciągłych  reorganizacji. Dopiero od 1930 roku za przyczyną profesora F. Gwiżdża nastąpiło ożywienie.  Liczba harcerzy wzrosła do 150 a od 1931 działały już dwie drużyny. Głównym organizatorem odnowionego życia harcerskiego w szkole oraz hufcu, instruktorem animatorem – był gimnazjalista K. Raczyński, drużynowy drużyny im. S. Żółkiewskiego i założyciel drugiej drużyny im. T. Kościuszki. Był też organizatorem obozów w Białym Dunajcu (1931), Cichem k/Zakopanego (1932), Śleszowicach (1933) i Zawoi w 1935 roku oraz dwóch obozów wędrownych latem 1930 i 1932. Działał w lokalnym gnieździe „Sokoła”  w którego budynku była sala gimnastyczna Gimnazjum i małe biuro Hufca ZHP. Współpracował stale z opiekunem harcerstwa, profesorem Czesławem Panczakiewiczem, prezesem  wadowickiego oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, które budowało schronisko na Leskowcu. Wprowadził w zajęcia harcerskie  naukę strzelania, kurs spadochronowy, rozwinięte terenoznawstwo.  O stanie harcerstwa świadczyła aktywność drużyn Gimnazjum Męskiego i Gimnazjum Żeńskiego im. M. Mościckiej.  Po odejściu K. Raczyńskiego ze szkoły (w 1936 matura) harcerstwo upadło. W roku szkolnym 1937/1938 było zaledwie 33 harcerzy a drużynowym był ksiądz katecheta.  Niestety nic nie wiemy gdzie mieszkał dh K. Raczyński, prawdopodobnie w bursie gimnazjalnej. Tyle udało mi się zdobyć. Przesyłam jego świadectwo z 8 klasy. Pozdrawiam. Zbigniew Jurczak, harcmistrz, prezes TMZW.

Zdjęcie z 1933 roku, z otwarcia schroniska na Leskowcu, z reklamą sklepu W.Rzyckiego, jednego ze sponsorów budowy. Siedzą turyści z Bielska. Możliwe, że jest wśród nich 20-letni wtedy Konrad Raczyński ? 



 

 

 

 

Towarzysko w Andrzejki....

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 


 

 

 

 




 </

PROWINCJAŁKI (2019-09-23)

23 wrzesień
Więcej >>

1 sierpien kolejny (2019-08-02)

Dnia 1 sierpnia roku pamiętnego....
Więcej >>

Legenda o ostatnim powsinodze beskidzkim. / pamięci regionalisty Andrzeja Busia/. (2019-06-25)

Legenda o ostatnim powsinodze beskidzkim. /pamięci regionalisty Andrzeja Busia/.
Więcej >>

Pisane do magistratu. (2019-06-25)

ZNALEZIONE, HISTORYCZNE JUŻ PLIKI.
Więcej >>

Nasz czyli państwowy interes... (1919-12-18)

Nasz czyli państwowy interes...
Więcej >>