Papież Jan Paweł II był  od 1984 roku naszym Honorowym Członkiem

 LATA 1978 - 1981

Od 1978 roku Klub Pracy Twórczej Beskidnicy, który prowadził Z. Jurczak, przeniósł się do Klubu Garsoniera  przy Spółdzielni Mieszkaniowej, który zapewniał lepsze warunki działalności dla plastyków i kabaretu. Odtąd w Garsonierze prowadzonej przez H. Kulbacką artyści mieli swój azyl aż do 1987 roku. Biuro Towarzystwa zostało w domu kultury i działalność była dwutorowa. Ta imprezowo administracyjna w oparciu o dom kultury (S. Czechowicz) a artystyczna przy Spółdzielni Mieszkaniowej(Z. Jurczak).
W 1980 roku zaczęło się krótkotrwałe upolitycznianie Towarzystwa. Walny Zjazd wybrał honorowego prezesa w osobie sekretarza partii a wiceprezesem został były prezes PTTK. Z. Jurczak znalazł się poza Zarządem. Energiczny wiceprezes R.Tatka załatwił lokal w budynku przy Kościelnej 4, który stał się siedzibą i celem naszej działalności.
Od 1977 roku zaczęliśmy organizować pierwsze plenery malarskie. Powstała też scena teatralna i kabaret (m.in. A.Świdziński, M.Nicieja, B.Hotowy, J.Peszel, W.Jochimczyk, J.Jaglarz, J.Fidziński) prowadzone przez Z. Jurczaka. Przez rok mieli swoją scenę w Klubie Piguła przy szpitalu, później działali pod egidą Spółdzielni Pionier. Realizowane programy o politycznym charakterze cieszyły się popularnością. Kabaret występował głównie na terenie Wadowic i Podbeskidzia ale też w Zakopanym, Katowicach, Poznaniu. Od jesieni 1980 Towarzystwo angażowało się w ruch Solidarności. Zorganizowało w kwietniu 1981 koncert pt. Kultura bez cenzury i było formalnym realizatorem przeniesienia i odnowienia pomnika 12 pp, bo NSZZ nie miał osobowości prawnej.
 


 Z powodu 650 lecia Wadowice zaproponowały mi w 1977 pracę na miejscu. Zgodziłem się z radością, bo w domu kultury - mimo większej liczby godzin i mniejszej pensji. Niestety mój ceniący wolność charakter nie zdzierżył administracyjnego reżimu i po roku odszedłem do Spółdzielni Mieszkaniowej, gdzie nadałem imię klubowi Garsoniera, miałem pół etatu, doskonałą atmosferę nienormowanego czasu pracy, opiekę nad artystami, kochaną kierowniczkę Halinkę Kulbacką, wielu przyjaciół i znajomych, życzliwych prezesów, którzy oddali plastykom do dyspozycji dwie pracownie. Garsoniera w tamtych latach należała do wiodących w skali kraju klubów. Niewielka personalnie Spółdzielnia tworzyła doskonałą ekipę pracowniczą. Byłem tam przewodniczącym Komisji Zakładowej "S".. W ruch Solidarności angażowałem plastyków i kabaret. Będąc członkiem Komisji Koordynacyjnej "S" Miasta pośredniczyłem między związkiem a magistratem (wszak Naczelnik Skrzypczak był prezesem Towarzystwa) w sprawie lokalu dla związku, maszyny do pisania, remontu i realizacji przeniesienia pomnika. /Z.Jurczak/
 
           

                Pierwszy plener w Ponikwi. 1977 rok.                              Plener Zarzyce Wielkie 1979

            

 Kabaret PION: Jurczak, M.Nicieja, W. Jochimczyk, J.Peszel        Spotkanie w Garsonierze

     

 Plener Zawoja 1981. Suknarowski, Kurnik, Mrowiec, Jurczak                  Teatr Małych Form . WYCIECZKA wg J.Tuwima 1980
Ryś,Sowińska, nn, Łukasik
        
KRAM.Myślec 1979. Jaglarzowie, Jurczak,Fidziński,    Spotkanie KPT Beskidnicy i Grupy Ondraszek
Sowińska
              
Od lewej:R.Płaszewski, T.Kurnik KRAK, J.Ryś               Kultura bez cenzury 1981. Z.Jurczak, W.Jochimczyk

               

 Podchybie 1980. Jurczak,Ogiegło, Suknarowski        Kabaret 1980. M.Niciej, W.Jochimczyk, J.Peszel

        

F.Suknarowski,R.Tatka, J.Mrowiec,G Studnicki                Kawiarnia domu kultury. od prawej:J.Kajtoch, R.Tatka,    Wernisaż poplenerowy 1981.Garsoniera.                           F.Suknarowski. 
 
 
Z lewej medal wydany przez kpt. Zbigniewa Teplickiego dla załogi statku Wadowice, 
z prawej medal wydany przez Urząd Miejski "Zasłuzony dla miasta Wadowice" /1977/



 

LATA 1972 - 1977

Towarzystwo od początku działalności współpracowało z placówkami kulturalnymi miasta i powiatu: domami kultury, bibliotekami, szkołami, harcerstwem itp. Organizatorami działalności byli wtedy Stanisław Czechowicz, dyrektor Powiatowego a potem Wadowickiego Domu Kultury i Zbigniew Jurczak.  Przekonali ówczesnego Naczelnika Miasta Mariana Skrzypczaka, by wspomógł młody ruch regionalny swoim autorytetem i funkcją. W marcu 1972 zaakceptowano na Walnym Zjeździe skład Zarządu, którym kierował M.Skrzypczak. Sekretarzem został Z. Jurczak a skarbnikiem S.Czechowicz.  Towarzystwo grupowało wtedy głównie malarzy, poetów,  kilkunastu regionalistów i działało w oparciu o dom kultury, z którym często było utożsamiane. Organizowaliśmy wystawy plastyki na murach ulicy Ogrodowej, Galerii w Bramie i spotkania literackie w Kawiarni domu kultury, Klubach Rolnika w powiecie itp. W 1976 przy KPT Beskidnicy powstała też scena małych form teatralnych. Głównym imprezą, która jednoczyła wokół Towarzystwa środowiska kulturalne i oświatowe, były organizowane corocznie Dni Ziemi Wadowickiej a od 1975 Dni Wadowic. 

     

 

    OTWARCIE Dni Ziemi Wadowickiej przez sygnalistów Orkiestry Dętej AZPB z Andrychowa. Rynek przed księgarnią, u wylotu ulicy Krakowskiej. W środku na zdjęciu  S. Czechowicz, obok z lewej Z. Jurczak. 

     

 Afisze, techniką linorytu w formacie A2 wykonywał Roman Kurdziel, znakomity dekorator, liternik, plastyk domu kultury. Dojeżdżał z Andrychowa a w jego pracowni organizowaliśmy się jako grupa Gumigutta. Romek miał spokojny charakter i poczucie humoru. Robił swoje z właściwym umiarem,
bez emocji i to dobrze. W drukarni w Rynku, jak za czasów Foltina czy Zawiły, odbijaliśmy po 50 sztuk plakatów. Justował te linoryty we fragmentach (każdy kolor osobny linoryt) znakomity zecer, Józef Płonka, dopełniając składem napisy. Szło przez maszynę tyle razy, ile kolorów. Maszynę sie myło
i nakładało kolejną farbę. Takie to było rękodzieło. Dzisiaj rarytas.
Romek Kurdziel miał kilka przygód, które warto przypomnieć. Kiedyś dyrektor polecił mu odświeżyć emulsją popiersie Lenina i posłać do komitetu partii na Mickiewicza. Romek zrobił a że nyska była na klockach, kazał woźnemu to zawieść. Były służbowe taczki. Przykryli Lenina jakąś szmatą i woźny (a chodził w służbowym mundurze) pojechał. Na Rynku szmata się obsunęła ukazując siedzącym na ławkach mieszkańcom, białą jak śnieg głowę wodza rewolucji wystającą z taczek. Zrobiła się polityczna afera a wszystko musiał przyjąć na siebie Romek. Zrobił to spokojnie, bez emocji. 
    Byłem świadkiem podobnej ofiarności Romka tuż przed akademią rewolucji październikowej u niego w pracowni. Kiedy wszyscy dostawali organizacyjnej obstrukcji, Romek kończył długie, bo trzy wiersze na 5 metrów hasło na naciągnięte w ramy płótno. Tekst czerwoną emulsją. Czekałem żeby mu pomóc zawiesić. Poszliśmy na scenę w teatrze, słychać z holu orkiestrę z AZPB i szum wchodzących ludzi.
Za kulisami trzy rzędy dla działaczy, prezydium, mównica i my mocujący drutem do rampy hasło.
Nastrój nerwowy. Podnieśliśmy  rampę z hasłem  na tło tylnej kurtyny i poszliśmy do pracowni na szklaneczkę. Skończyła się część oficjalna a do pracowni wpada dwóch tajniaków i posądzają Romka
o sabotaż. Czerwona emulsja dokładnie nie wyschła i z ostatnich liter kapało na faceta w tylnim rzędzie prezydium. Romek jak zwykle przyjął spokojnie te polityczne podniecenia funkcyjnych i przejętego dyrektora. Miał dobry charakter. Odszedł lata temu w zapomnieniu. Pozostawił kilkanaście obrazów (lubił malować Tatry) i te oryginalne afisze, edytorskie cymesy. /Z.Jurczak/
 
   

 Wystawa w Rynku przed kamienica nr 19                                 Wystawa  malarstwa i rzeźby M.Masiora w PDK

 




 

 WSPOMINA  ZBIGNIEW JURCZAK:

 Od jesieni 1969 roku robiłem prywatne wystawy malarstwa na ulicy Ogrodowej grupy Gumigutta (Roman Kurdziel, Michał Mąsior, Staszek Stróż, Włodek Ochman i ja). Później doszli inni i sukcesywnie wzrastała liczba artystów. Trzeba było ten ruch jakoś sformalizować, bo dawało to szansę upowszechnianiu plastyki.  Dużo czasu letniego spędzałem wtedy w Gorzeniu, w Muzeum którym opiekowało się PTTK. Razem z przyjaciółmi: Wieśkiem Bieniaszem, Adamem Rudlem, Gienkiem Kamińskim - koneserami win owocowych, obsługiwaliśmy wycieczki (zwiedzanie, zdjęcia z panią, woda z sokiem, czereśnie) i remontowa-liśmy sale a wieczorem dancing w Czartaku, gdzie wtedy muzykowałem. W pracach remontowych wspomagali nas dorywczo nasi koledzy i fami-lianci, pasjonaci twórczości Zegadłowicza.

Próby powołania stowarzyszenia regionalnego czynili już wcześniej artyści z kręgu dawnego Czartaka: Kazimierz Foryś, Franciszek Suknarowski i major Jan Kaczmarski - niestety bez powodzenia.
Pięćdziesiąt lat temu pracowałem w Zespole Szkół Technicznych w Andrychowie przy ulicy Starowiejskiej. Była to w owych czasach wiodąca szkoła techniczna w powiecie. Inwestował przemysł metalowy, bo szkoła była zapleczem edukacyjnym dla WSW Andrychów. Ponad 1200 uczniów w szkole zasadniczej i w technikum dziennym, wieczorowym i zaocznym. Potem doszła jeszcze filia Politechniki Krakowskiej. Poznałem tam jako nieopierzony nauczyciel, znakomitych andrychowskich pedagogów, wspominanych z niewymuszoną atencją do dzisiaj przez kilka pokoleń wychowanków. Dyrektora mianowało Ministerstwo Przemysłu Maszynowego a główny organizator budowy gmachu i dyrektor, dr Adam Wiktor został w niej nauczycielem. Taka była wtedy praktyka polityki kadrowej przeniesiona z sukcesem do IIIRP.
Pracę zawdzięczałem harcerstwu czyli Hufcowemu, Aleksandrowi Nideckiemu, popularnemu Wektorowi, który był jednym z wicedyrekto-rów ZST.                                  
 
W lutym 1971 roku przy wsparciu szkoły, z profesor Krysią Korbut- Płonkową i Marianem Gancarczykiem, zorganizowałem spotkanie literackie z okazji 30 rocznicy śmierci Zegadłowicza w jego dworze w Gorzeniu Górnym. Wspomógł nas Stanisław Czechowicz, dyrektor Powiatowego Domu Kultury. Udział wzięła młodzież, sympatycy poezji i Grupa Literacka "Gronie" z Żywca ze Zdzisławem Marią Okuliarem i Henrykiem Biłką.                            
    To był taki decydujący impuls zorganizowania stowarzyszenia.           .  
Na wiosnę 1971 poczyniłem pierwsze starania powołania stowarzyszenia. Pojechałem z poetą z Andrychowa, Henrykiem Biłką do Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej, gdzie zapoznałem się z działalnością, organizacją i Ustawą Prezydenta RP z 1936 roku wtedy obowiązującą. Na podstawie ich statutu opracowałem pierwszy statut przyszłego Towarzystwa. W kilka wakacyjnych dni z Adamem Rudlem zebralismy wymaganą liczbę członków założycieli,  których listę wraz z projektem statutu i podaniem o zarejestrowanie złożyłem do Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie.
 
Pod koniec grudnia przyszła odpowiedź potwierdzająca wpisanie nas do rejestru stowarzyszeń. Na tej podstawie wyrobiłem pieczątkę o takiej treści, bez adresu, by już formalnie występować w interesie plastyków i Gorzenia. Oficjalną siedzibą (adresem) do 1974 roku było moje mieszkanie przy ulicy Zatorskiej 7. Na wiosnę 1972 wybraliśmy pierwszy zarząd.
 
Ale o tym co było dalej, ku wiedzy tych co stanowią o kulturze miasta i regionu czyli mieszkańców i ich rajców - następnym razem.
 
Członkami Założycielami Towarzystwa byli:                          
z Andrychowa:
Janina Korbel, Marian Gancarczyk, Kazimierz Jasiński.
 
z Wadowic:
Noszka Danuta, Fryc Mieczysław, Bandoła Stanisław, Rudel Adam, Jurczak Zbigniew, Mąsior Michał, Wołek Kazimierz, Jankowski Stanisław, Mazur Jerzy, Studnicki Jan, Jutka Zbigniew, Warmuz Jan, Ocetkiewicz Stanisław, Kwaśny Rudolf, Zając Józef, Rauch Jan.                 

                     

    

 

            

 




 


 

 



 

 



 

 


 

 

  

   




  

 

 

 

 

 




 

 ? 


 

 

 

 

Towarzysko w Andrzejki....

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 


 

 

 

 




 </

Pogrążanie. Przyczynek do dziejów.. (2020-12-20)

Fragment pracy dyplomowej na Wydziale Humanistycznym UP
Więcej >>

Protest kobiet... (2020-11-12)

Prof. Dr hab. Tadeusz Paleczny Uniwersytet Jagielloński. Protest kobiet jako społeczny ruch kontestacyjny w Polsce.
Więcej >>

LEWACTWO... (2020-11-12)

prof.dr hab. Tadeusz Paleczny. LEWACTWO.
Więcej >>

Pisane do magistratu. (2019-06-25)

ZNALEZIONE, HISTORYCZNE JUŻ PLIKI.
Więcej >>