Z A P R A S Z A M Y

 www.facebook

 

PRZEKAŻ  1%  PODATKU 

KRS 115606

 

   Jan Paweł II był naszym Honorowym Członkiem

ZIEMIA WADOWICKA, JAK KAŻDY REGION POLSKI, MA SWOJĄ  PRZESZŁOŚĆ, KTÓRA WINNA BYĆ FUNDAMENTEM PRZYSZŁOŚCI

 

 

 

 

 

 

Harnasiowe mity.
 
Dziejopisarze każdej nowej, poprawnej politycznie rzeczywistości, tworzą historię, diametralnie różną od poprzedniej. Robią to w sposób zaangażowany, w przekonaniu o słuszności nawiedzonej im interpretacji. Obchodzone z pompą 100 lecie Niepodległości czyli rocznica setna Konferencji Paryskiej, która orzekła o powstaniu Polski jak i kilkunastu państw z dawnego cesarstwa Habsburgów, spowodowała wylew wszelkiej materii opracowań. Wraca w nich odbijany echem albo kwasem żołądkowym mit Harnasia - dobrego zbója, co to bogatym zabierał a biednym dawał. Te rodzime legendy, niczym wcześniejsza literatura fantastyczna Sienkiewicza, powielają ten sam schemat - bohatera wbrew wszelkim racjonalnym przesłankom.  Tak stworzono mit  o Komendancie i Pierwszej Kompanii Kadrowej WP, która poszła 6 sierpnia 1914 roku z Krakowa do Kongresówki wzniecać powstanie. Powstała na mocy postanowień aliantów Polska, oddała się w ręce, zwłaszcza po przewrocie majowym, Piłsudskiemu i jego mundurowym. Gorliwi historycy  tworzyli mitologię a wojskowi przejmowali administrację państwa. Opozycję wysyłano do Berezy. To wódz a nie Rozwadowski był autorem cudu nad Wisłą, to jego geniusz obronił Europę przed bolszewicką nawałą. Uwielbienie Marszałka znalazło nawet umocowanie w kodeksie karnym, który karał za naruszanie dobrego imienia wodza. O narodowym święcie 19 marca, z okazji imienin Piłsudskiego  - nie wspomnę.
Po 1945 roku, kolejne pokolenie apologetów - tym razem sowieckiej rzeczywistości, tworzyło kolejne harnasiowe mity. A to o Małym Franku, a to o Janku Krasickim czy o Buczku lub gwardzistach w buczynie. Propaganda szalała i zgodnie z zasadą, opozycję wpychano do tiurmy albo na Sachalin. Trochę to trwało, nim dojrzało i wyedukowało się powojenne pokolenie. Trzeba przyznać że na fali emocji podsycanej religią, zdolne było podnieść bunt w 1980 roku, który w efekcie przyczynił się do rozłożenia jałtańskiego układu w Europie.
      III RP oparta, a jakże, na dyktaturze tym razem partii przykościelnych, też musi mieć swoich dziejopisarzy. Stworzyła nawet specjalny Instytut Pamięci do produkcji kolejnych mitów w których nasz narodowy Harnaś, ubrany w koalicyjkę i orła z koroną, walczy nadal po wojnie z sowieckim najeźdźcą, ze sługusami reżimu komunistycznego.
         Pierwszy okres okupacji komunistycznej w wielu regionach kraju cechowała znacząca dominacja podziemia/.../ - czytamy w obszernym opracowaniu o długim, naukowym tytule*. Na potwierdzenie zasięgu tej walki o niepodległość, autor przytacza list sekretarza PPR z 1946 roku.                         
"Niniejszym donoszę Wam, że na terenie Wadowic zajmujemy się tylko pogrzebami. Po ostatniej odprawie wojewódzkiej chować będziemy 6-tą ofiarę. Oprócz tego pobicia i rabunków mieliśmy bez liku, nawet już nikt nie zgłasza, że u niego byli"./koniec cytatu/
     Ot, powód do uzasadnionej dumy dla historyków III RP. Dzielni Harnasie, Żołnierze Wyklęci, mimo realiów politycznych, ustaleń jałtańskich, obecności milionowej Armii Czerwonej - nie poddali się rzeczywistości. Uniesieni duchem Opatrzności, nadal realizowali swoją ambitną na miarę poziomu intelektualnego, politykę.  
"Od 1945 r. miejsce volkdeutschów i hitlerowców zajęli członkowie aparatu komunistycznego i jego współpracownicy. Dlatego też osoby zidentyfikowane jako agentura sowiecka (głównie członkowie PPR i funkcjonariusze UB) skazywani byli na karę chłosty/.../lub karę śmierci. Równocześnie przeprowadzano jako formę zadośćuczynienia społeczno-gospodarczego na rzecz walczących o niepodległość Polski konfiskatę mienia". - tłumaczy autor metodykę walki ze sługusami reżimu. Lżej nieco - jak zauważa - traktowano żołnierzy WP a nawet milicjantów, zwłaszcza szeregowych. Tylko zabierano im mundury, chyba że zasłużyli to chłosta albo śmierć. Oto dzielne Harnasie, godne pamięci, wzór dla naszej młodzieży i harcerzy - przebija z tekstu opracowania. Przebieg jednej z akcji, przeprowadzonej po południu 1 czerwca 1945 roku - mógłby posłużyć do napisania scenariusza sensacyjnego filmu - jak zauważa autor. Do budynku banku (dzisiaj PKO)  naprzeciwko gmachu UB (obecnie policji) przy ulicy Lwowskiej, weszło czterech bojowców. Zaryglowali drzwi od środka, wyjęli broń i...
 " sterroryzowali siedem znajdujących się tam osób, pracowników i klientów, po czym związali ich i zakneblowali, po uprzednim ustaleniu, gdzie przechowywana jest gotówka i depozyty. A właśnie w tym dniu, jak zwykle pierwszego każdego miesiąca, zgromadzone były w sejfach KKO środki na wypłaty dla kilku wadowickich instytucji". /koniec cytatu/.

       Dzięki tej bohaterskiej akcji Harnasie zamówiły sobie krótkofalówkę a kilkaset rodzin zostało pozbawionych wypłaty. I dobrze im tak, po co robili w PRL-u. Harnasie wróciły na meliny, oblewając zapewne bimbrem dobrą robotę. Zaplanowali przy okazji następną. A to zabić sekretarza PPR-u, a to działacza PSL-u , a to gorliwego UB-eka czy milicjanta. Raz zabrali kasę na wypłatę dla robotników z Andrychowskich Zakładów Przemysłu Bawełnianego, to znowu okradli jakiś sklep czy kółko rolnicze, napadli na posterunek w Kalwarii a w Makowie zastrzelili publicznie wójta na rynku. Dzielne były te herosy o egzotycznych pseudonimach: Mściciel, Granit, Żbik, Błysk, Bunta, Wicher, Sałapatek,Błyskawica, Spuła itp.

Dumne są Wadowice z dokonań Żołnierzy Wyklętych, bo prawie w każdym numerze Przeglądu Historyczno-Kulturalnego Wadoviana, opiewane są przez Autora wyjątkowe czyny militarne wojskowych, jako wzór edukacyjny dla młodzieży. Opiewane naukowo, bo podparte autorytetem Rady Naukowej i recenzentów. 

 
     Zbigniew JURCZAK.     
 
*Michał Siwiec-Cielebon:  Przygotowani na najgorsze - do końca wierni Polsce. Opór wobec systemu komunistycznego na Ziemi Wadowickiej w l.1945-55 - Rekonesans i próba wstępnej systematyki niektórych aspektów. 

 WADOVIANA. Przegląd Historyczno-Kulturalny nr 14. Wadowice 2011.