Pogrążanie. Przyczynek do dziejów..

  POGRĄŻANIE czyli przyczynek do dziejów kołtuństwa
(artykuł stanowi fragment pracy dyplomowej na Wydziale Humanistycznym. Tytuł oraz skróty pochodzą od redakcji)

Prawdopodobnym jest, że obecny upadek TMZW miał początek wtedy, gdy nastapił bardzo bogaty w działalność okres lat osiemdziesiatych. Wydaje się, że zaangażowanie Towarzystwa w politykę, a konkretnie w ruch Solidarności spowodowało obecne konsekwencje. Motorem tego wszystkiego był założyciel TMZW – Zbigniew Jurczak, który angażując się w demokratyczne przemiany roku 1981, wciągnął w to cały potencjał organizacyjny, biurowy, lokalowy. W roku 1980 rozpoczęto także działalność wydawnicza Towarzystwa, a w 1981 Jurczak i artyści z „Beskidnikow” zorganizowali pierwszy, otwarty koncert zakazanej twórczości pn.”Kultura bez cenzury”(...) Spektakularny sukces tamtej Solidarności, przeniesienie pomnika 12 pp, to w dużej mierze działalność TMZW, gdyż ta organizacja udzielała podstawy prawnej lokalnej Solidarności. Symptomem tej fascynacji Solidarnością, jest ślad pobytu L.Wałęsy w Wadowicach w postaci wpisu do księgi Towarzystwa(....). Stan wojenny rozproszył większość „bohaterów”, zakazał także działalności organizacjom, ale że TMZW rejestrowane było jeszcze w województwie krakowskim a nie bielskim, formalnie żadnym pismem działalność tego stowarzyszenia nie została zawieszona. I znowu Towarzystwo, występując jako organizacja kulturalna, legalna, prowadzi działalność polityczną, gromadząc wokół siebie tych niewielu działaczy ruchów demokratycznych. W lutym 1982 roku, w salach domu kultury, Towarzystwo organizuje wystawę zbiorów M. Cielebona, dotyczącą 12 pp. Ta uroczystość, zjazd dwunastaków, dał m.in. początek idei Muzeum Historycznego i zorganizowania wadowickiej opozycji wokół TMZW.

Głównym animatorem tamtych poczynań był J. Zeman i Z.Jurczak. W biurze TMZW i w pracowni plastycznej wykonywano druki, powielano ulotki (...). W połowie lat osiemdziesiątych, z inicjatywy S. Hucisko, W. Drabczyka, D. Talagi i innych oraz życzliwości ówczesnego przeora klasztoru OO Karmelitów, o. Stefana, powstaje na Karmelu Duszpasterstwo Ludzi Pracy (...) Znowu w lokalu Towarzystwa, w Galerii Sztuki Współczesnej, stowarzyszenie gości lokalną opozycję i (...)współtworzy Komitety Obywatelskie.
Od 1979 roku TMZW miało lokal na ul. Kościelnej 4 w budynku, którego było później administratorem. Wykonało inwentaryzację obiektu, wpisało go do rejestru zabytków , sukcesywnie wyprowadzało lokatorów do nowych mieszkań i realizowało remont. Głównym organizatorem był Z. Jurczak, który w adaptowanych piwnicach uruchamiał Galerię Sztuki Współczesnej BWA, na parterze Dział Zbiorów Specjalnych (archiwum) a na piętrze organizował Muzeum Historyczne Miasta. Jeden lokal oddano PTTK usuniętemu przez prywatyzujący się rynek. To Jurczak oddał do czasowego używania pod koniec lat osiemdziesiątych jeden z lokali do dyspozycji Komitetu Obywatelskiego, którego był działaczem (...)Ta nieformalna organizacja zrzeszała wadowicką opozycje stanu wojennego oraz nowych sympatyków przemian. Przewodniczył Komitetowi W. Rozmanit. To w tamtych latach, kiedy normalizowała się sytuacja polityczna w kraju, powstające jak grzyby po deszczu Komitety Obywatelskie stały się kuźnią późniejszych kadr administracyjnych. Kuźnią bazującą przeważnie na kapitale opozycji stanu wojennego a wykorzystaną przez nowe pokolenie. Nie inaczej było w Wadowicach(...).
W zasadzie początek pewnej dyskryminacji Towarzystwa miał miejsce w 1989 roku, tuż po pierwszych demokratycznych wyborach parlamentarnych (te ze zdjęciem z Wałęsą). Z.Jurczak mówiąc o tym okresie wspomina, cyt.:„...Wydawało się, że wybory wygraliśmy dzięki tym młodym z Łabęd. Takie było wrażenie Zemana czy Rozmanita (...). Z przerażeniem zauważyłem, że inicjatywę w Komitecie Obywatelskim przejmuje Ochman i jego ludzie z Łabęd pod wodzą E. Filipiak. Jej zdecydowana postawa, bezdyskusyjny ton i inteligencja zapędziła w kozi róg naiwnych działaczy. Dla mnie było to cyniczne cwaniactwo, dążące do przejęcia Komitetu i docelowo władzy. I tak się też stało. Wykorzystała niechęć Rozmanita i innych do Zemana, by go całkowicie odsunąć (...). Miałem nieszczęście powiedzieć to głośno, przy wszystkich, na którymś z posiedzeń i od tamtej pory doświadczam szczególnego traktowania przez Filipiakowa i jej samorząd. Oczywiście po tym incydencie, Komitet wyprowadził się z Towarzystwa i poszedł do Domu Katolickiego. W taki sposób działalność ekipy z Łabęd zyskała parafialny patronat a postać Jana Pawła II stała się dla nich trampoliną karier.”
I ta sytuacja walki o władzę między działaczami pierwszej Solidarności a grupą rówieśniczą z jednego zakładu pracy, ba z jednego wydziału, którzy nic nie mieli wspólnego z opozycją , wydaje się być powodem schyłku działalności Towarzystwa. Trudno obwiniać działaczy na brak operatywności czy mniejsze zaangażowanie gdyż cały dorobek TMZW świadczy o czymś innym, a lata dziewięćdziesiąte miały przynieść finalizację wcześniejszych zamierzeń. Celem głównym Towarzystwa było Muzeum i niewiele brakło do realizacji. Niestety władzę samorządową opanowała grupa ludzi, którzy w kilka lat spacyfikowali aktywność dawnych opozycjonistów, kupując kilku spolegliwych funkcjami czy zatrudnieniem w samorządzie (J.Ochman, K.Kopacz, Z.Szczur, S.Hucisko, A. Nowakowski, M.Cielebon i inni). Jurczak wspomina, cyt.: „...Wybór Malczyka na burmistrza, zaskoczył chyba najbardziej jego samego. Był to niejako kompromis między dwoma największymi, zakładowymi Solidarnościami : ZEO i Łabęd. Trwała walka o władzę, walkę wygrali ludzie z Łabęd czyli dawnej druciarni.

W stanie wojennym był to zakład zmilitaryzowany i nikt stamtąd nie brał udziału w żadnej opozycji. Wiosną 1989 przyprowadził ich na Kościelną Ochman i tak młodzi zawłaszczyli samorząd planowo. Do pierwszego Zarządu Miasta w 1990 roku weszli Ochman, Makuch, Filipiakowa, Dubel i jeden z ZEO, Bagiński. Wybrano spoza układu na burmistrza anemicznego Malczyka. I tak nim sterowano jak chciano. Z końcem kadencji się obudził, nawet zwolnił z pracy E. Filipiak , ale było już za późno.”
Najpierw w Towarzystwie pada Galeria Sztuki Współczesnej. Tworzona społecznie przez młodzież, służąca plastykom i mieszkańcom, była jedną z trzech w województwie. Utrzymywana była przez Ministerstwo Kultury i Sztuki a samorząd jej po prostu nie chciał. Zachował się dokument z adnotacją ówczesnego wojewody do dyrektora BWA w Bielsku, z którego wynika, że likwidację placówka zawdzięcza samorządowi. Następnie zabrano Towarzystwu organizacje Muzeum (...) i usunięto z budynku, który zastawiono dla kredytu jaki miasto wzięło, sprzedając jednocześnie zabytkowy zajazd na Zaskawiu i galicyjską remizę straży. Z chwilą przejęcia budynku Towarzystwo zostało pozbawione możliwości działania. Nie zwrócono kosztów nakładów. Udostępniono jedynie lokal na wynajmowanie wspólnie z PTTK w baraku na osiedlu XXlecia.
Szukając przyczyn takiego, postępowania władz samorzadowych z najlepszym niegdyś w skali kraju stowarzyszeniem regionalnym, zauważamy je jedynie w sferze politycznej. Jest to paradoksalne, że stowarzyszenie, które tyle dla wadowickiej demokracji uczyniło, zostało niejako ofiarą przemian systemowych.
/E.Kasprzyk,; Nad Skawą 11/1996/