Nasz czyli państwowy interes...

   Państwo jak każdy system umowy polega na porozumieniu, konsensusie między stronami. My naród - jak to kiedyś sparafrazował w Kongresie USA Wałęsa - czyli społeczeństwo Polski, wybiera swoich reprezentantów by zarządzali naszą wspólną kasą, czyli gospodarką z naszej pracy i podatków, na naszym terenie o nazwie Rzeczpospolita.  Nieważne która. Ważne, że to intratny ekonomicznie geszeft – jakby powiedział Srul czy inny Emmanuel. Państwo z jego budżetem i możliwościami - jako przedsiębiorstwo - to zawsze była szansa dla wszelkiej maści operatywnych cwaniaków, zwykłych politycznych wyłudzaczy czy przestępców, ale głównie dla związków mafijnych. Tak było z każdym powstającym bytem państwowym.  

 Mafia zabiegała o wpływy w państwie różnymi metodami w czasach monarchii i dyktatury, w czasach socjalizmu i kapitalizmu. Od czysto, familijno-towarzyskiego lobbingu po partyjną dominację, od tajemniczych dymisji i samobójstw po zamachy. Zawsze interes państwa, walczył z interesem mafii. Tak po prawdzie państwa o tzw. wysokim stopniu zadowolenia społeczeństwa, to te, gdzie udało się zminimalizować lub zakamuflować wpływy mafii przez sprawdzony, racjonalny system państwowy i polityczny, dobrą politykę społeczną i aparat administracyjny, mający autorytet. Państwa opanowane przez mafię, szły w autorytaryzm i dyktaturę. XX wiek był tego dowodem. Wystarczyło, że mafia zainwestowała w partię polityczną, która na fali populizmu doprowadzała kraj do anarchii a wtedy ratunkiem zawsze była silna ręka, wiara, przemoc i za chwilę totalitaryzm. Jak w Rosji czy Niemczech.          W 1944 roku Alianci wylądowali na Sycylii. Żeby pokonać Niemców i faszystowskie Włochy, musieli się dogadać z tamtejszą mafią o przyszły podział wpływów w demokratycznych powojennych Włoszech. Ten układ, z którym walczyły kolejne pokolenia polityków ponosząc często śmierć, trwał aż do XXI wieku. A przecież było to cały czas ustrojowo jedno państwo. Te same partie polityczne o katolickim rodowodzie, bo chadecja obsiadła Italię, eliminując skutecznie socjalistów, którzy dopiero po 2008 roku wrócili do łask wyborców.

 W Polsce po 1945 roku w obozie rządzącym mafia walczyła bardziej o zyski polityczne niż ekonomiczne, chociaż nie zawsze. Upaństwowiono wszystko, likwidując  wszelkie formy działalności oparte o kodeks handlowy. Oczywiście z wyjątkami. Zostawiono kilka spółek akcyjnych w handlu zagranicznym dla politycznej mafii czyli towarzyszy partyjnych. Wystarczało mieć kilka procent udziału w Peweksie czy PŻM.  Państwo co jakiś czas robiło pokazowe procesy niewiele znaczących dla kraju przekrętów jak afera mięsna, wełniana, stalowa.  W tym irracjonalnym reżimie gospodarczym lepszy interes od fotela dyrektora kopalni czy I sekretarza partii,  robiły familijne klany (robią to chyba do dzisiaj) we wszelkiego rodzaju centralach stowarzyszeń i związków, mających monopol na daną działalność. Tak jest w Polskim Związku Łowieckim czy Polskim Związku Wędkarskim.  A centrale związków zawodowych? Związków spółdzielczych? Wystarczyło kolaborować z partią. Jak dzisiaj centrala Solidarności.

 Po 1989 zmienił się ustrój i nowe możliwości dla mafijnych struktur. Każdy rząd od Mazowieckiego poczynając, przepychał się z mniejszym lub większym skutkiem z różnymi formami mafijnej działalności. Nazywano to czasem lobbingiem. Zaangażował się w to mocno Kościół, bo jak kiedyś PZPR, tak dzisiaj on jest najlepszym katalizatorem interesów z państwem. W III RP także na użytek pospólstwa łapano jakieś mafie samochodowe, cinkciarskie, afery typu Wołomin czy Bagsik. Główne nurty geszeftów na styku państwo mafia, płyną dalej. Znaczą je do dzisiaj niewyjaśnione tragedie. Śmierć Komendanta Głównego Policji, dyrektora PZU, minister Blidy czy wicepremiera Leppera. To tylko te znaczące osoby. Analizując obecną politykę rządu dochodzę do wniosku, że nasz interes jako udziałowców państwa, jest zagrożony przez zły zarząd. Zamiast  zysków czyli tantiem w postaci lepszych warunków życia, lepszej opieki zdrowotnej, bezpieczeństwa, światłego szkolnictwa i dobrych dróg, mamy same straty. Nie wiem czy ta decydująca w wyborach większość udziałowców państwa tego nie widzi? Czy może jest tak tępa, że nadal wierzy w gruszki na wierzbie  i  niszczące kraj decyzje rządu? Odnosi się bowiem wrażenie, że większość parlamentarna została przekupiona przez jakieś mafijne układy. Taka praktyka dotykała Włoch przez kilkadziesiąt lat, ale to Polski chyba nie. Po prostu system mafijny współpracujący z Kościołem (jak kiedyś we Włoszech) zadbał, aby większość parlamentarna była godna ciemnej jak węgiel i sutanna większości udziałowców państwa. Teraz o węglu.  

Trzeba sobie jasno wytłumaczyć, że jest on strategicznym surowcem nie dla nas czyli państwa a dla tych wszystkich, którzy węglem obracają. I to nie na składzie. To są legalne miliardy od milionów ton, od setek pociągów wędrujących z kopalni polskich czy ukraińskich do palenisk elektrociepłowni i elektrowni. Wystarczy parę złotych od tony. To są miliony od miliardów kilowatów mocy polskich, węglowych elektrowni przerabiane przez spółki. Jaki interes ma nasz rząd nadal inwestując w elektrownie węglowe? Dlaczego udupiono podatkiem rozwój elektrowni wiatrowych?  Dlaczego program  energii słonecznej jest bardziej propagandowy niż realny? Dlaczego udupiono małą energetykę jądrową? Co się dzieje ze złożami gazu łupkowego, co to Polskę miał ratować? Odpowiedź jest jedna. Jak odejdziemy od węgla –straci mafia czyli konkretni ludzie mający udziały w decyzyjnym obrocie węglem. Polacy pieklą się o „polskie” obozy koncentracyjne. Może dojdzie do naszej świadomości, że sami sobie tym węglem fundujemy komorę gazową wolniej działającą, ale z tym samym skutkiem. I proszę nie opowiadać dyrdymał, ze górnicy stracą pracę. To najmniejszy problem ekonomiczny dla państwa oplecionego przez interesy mafijne.

 Następne to lobby militarne. To nasze całe wojsko malowane, z tymi religijnymi umiejętnościami, archaicznym uzbrojeniem, kilkoma okrętami i kilkunastoma zdezelowanym samolotami. Nikogo to nie obroni a kumuluje wydatki. Tak  naprawdę jest przykrywką dla interesów Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Geszeftu pilnują różne służby zwane informacyjnymi.(???)Tam się robi interesy na broni, wojnie i omijaniu przykazania piątego. I znowu ciemny emocjami Polak da sobie wmówić potrzebę obrony przed Ruskim i Arabem a w ostateczności utrzymanie pracy zakładów zbrojeniowych. Są kraje, które nie wbijają takiej ciemnoty udziałowcom, nie utrzymują tej paradnej mundurami  ekipy samców a produkcja i handel bronią są znaczącym źródłem dochodów państwa a nie tylko mafii zwanej lobbystami.

 O mafii drogowej nie ma co pisać. Doświadczmy tego codziennie. Przypomnę jedynie, że jednym z głównych powodów budowy bezpłatnej autostrady ze Śląska do Krakowa za czasów PRL-u, była szybka komunikacja z lotniskiem w Balicach. III RP oddała inwestycje do ukończenia Staleksportowi. Miał sobie za to przez parę lat pobierać opłaty. Nikt o tym już nie pamięta, autostrady są w gestii spółek, które kasują równo, bo w spółkach jakieś tam udziały ma także państwo.

  A cała strefa bankowości? Jeden wielki skok nie tylko na Skoki. My czyli udziałowcy tego państwa nic nie wiemy o tych finansowych przekrętach. Zabezpieczono je przez lata dobrymi dla mafii umowami. Nam pozostają skoki narciarskie. Do oglądania, bo to jeszcze pojmujemy.

 Od 1990 roku mafia łupi III RP przy bierności lub udziale kolejnych ekip rządowych. To już 30 lat. Włochy niedawno pozbyły się wpływów Berlusconiego. Ciekawe czy to poprawi byt włoskich udziałowców? Nasz na pewno nie…