Ulica Wojska Polskiego 12.

 
Charakterystyczny, obszerny parterowy obiekt  po prawej stronie za przejazdem kolejowym na drodze w stronę Zatora. Ma nową elewację , jest zadbany i jest w nim przedszkole.
Jeden z najstarszych, murowanych domów w mieście. Klasyczny prostokąt              z podziałem na dwie, równe części przez szeroką, przejezdną sień (widać to na elewacji frontowej) prowadzącą na dawny, zajezdny podworzec z zabudowaniami. 
Dom powstał w II poł. XVIII wieku, za granicą miasta, jako zajazd przydrożny. Były tu stajnie dla koni, oberża z wyszynkiem i nocleg dla podróżnych.  
      Na tym wyniosłym w stosunku do doliny Choczenki terenie, krzyżowały się wtedy drogi w stronę Krakowa - przez Tomice, Witanowice; Zatora - przez Piekło, Przybradz, Rudze; Andrychowa - przez Bożą Mękę, Chocznię; Kalwarii - przez Roków, Kleczę; Mucharza - przez ul. Okrężną (obecnie Wojtyłów) pod miastem.         Oczywiście wszystkie drogi przez Skawę - a mostu nie było, w czasie opadów          i wyższego stanu rzeki - były nieprzejezdne. Skawa cofała się do wezbranej Choczenki, która wtedy zamykała przejazd do miasta. Trzeba było nieraz kilka dni poczekać, aż gliniaste podłoże przeschnie. Stąd ten zajazd. Zapewne było tu kilka drewnianych stacji przydrożnych jak i z drugiej strony Choczenki, przy obecnym placu Boh. Weterplatte.
Teren przy brodzie (przeprawie) i skrzyżowaniu dróg, pełnił od zawsze funkcję handlową. Tutaj spotykał się handlowy transport do galicyjskich czasów. Po 1819 roku, kiedy Wadowice awansowały na stolicę regionu, główna oś komunikacyjna przeszła przez Rynek i to on był teraz skrzyżowaniem tras. Zbudowano mosty na Skawie i na Choczence, ale targowy handel bydłem i materiałami pozostał nadal, na obecnym placu Boh. Westerplatte.       
     Około 1822 roku budynek i całe gospodarcze zaplecze, zajęło wojsko. Połowę szpital dla koszar z ulicy Lwowskiej a drugą część kierownictwo i nadzór techniczny budowy szpitala wojskowego, który powstawał po drugiej stronie ulicy (obecnie Podhalanin). Około 1850 roku wojsko przekazało miastu budynek na pierwszy stacjonarny, cywilny szpital tzw. "chorownię" miejską.  Jej pierwszym lekarzem miejskim był dr Antoni Zapałowicz, prawdopodobnie syn Johana Zapałowicza, księgowego cyrkułu w Bochni. Dom Zapałowiczów stał do czasu budowy obecnej obwodnicy obok istniejącego ronda.  
    Z końcem  XIX wieku, kiedy powstał szpital miejski powyżej Rynku, z istniejącej  w domu kaplicy szpitalnej,  korzystał mieszkający obok (nr24) ze swoimi studentami św. Rafał Kalinowski, kiedy budował klasztor na Górce.  Ok.1900 roku dom kupił restaurator Henryk Bullman.  W międzyczasie na rogatkach powiększonego miasta powstał zajazd podróżny, który działa do dzisiaj (Restauracja Graniczna). Bullman sprzedał więc dawny zajazd czyli "chorownię" Mateuszowi Drozdowskiemu około 1910 roku i kupił zajazd vis a vis stacji kolejowej w Suchej Beskidzkiej, gdzie był jakiś czas burmistrzem.
   Dom po ojcu odziedziczył  Antoni Drozdowski, wybitny wadowiczanin, absolwent Wyższej Szkoły Leśnictwa we Lwowie, działacz Sokoła i TUMWiO, sekretarz miejski i inicjator założenia w 1927 roku szkoły handlowej w Wadowicach. Na terenie posesji założył ogród botaniczny z którego drzewa i krzewy służyły zalesieniu wzgórza Górnica na Park Miejski. Inżynier Antoni Drozdowski był projektantem i realizatorem założeń parkowych, członkiem Zarządu Towarzystwa Upiększania Miasta Wadowic i Okolicy, bo prezesem, po sąsiedzku, był radca Stanisław Kuzia (ul.Wojska Polskiego 24). Jedna z córek A. Drozdowskiego wyszła za Stanisława Petka, znanego i cenionego budowniczego (m.in. Klasztor Nazare-tanek) a druga za Rafała Tatkę z Barwałdu, działacza regionalnego, prezesa PTTK     i TMZW.
    Dzisiaj w budynku jest przedszkole Lolek. Mam nadzieję, że metoda pedagogiczna znanej feministki Marii Montessori, wykształci w dzieciach także ciekawość przeszłości własnego, rodzinnego domu jakim są Wadowice. /zj/ 


Inwestycyjne podpalenie

czyli jak Austriacy cywilizowali wadowiczan.

 

Obok wielu tematów historycznych związanych z dziejami Wadowic, dwom zagadnieniom poświęcałem więcej uwagi. Pierwszy - to początek osady, drugi - to rok 1819 czyli moment  powstania współczesnych Wadowic jako ośrodka administracyjnego regionu.  Te dwa istotne dla dziejów miasta tematy, nie znalazły godnej uwagi zawodowych historyków zapewne z braku stosownej dokumentacji, która warunkuje ich pracę.  Obowiązująca metodologia unika jak może ryzyka interpretacji dziejów. Za poprawną dysertację uważa się bowiem taką, która zazwyczaj  jest kompilacją materiału źródłowego. Przykładem mogą być opracowania A. Nowakowskiego, płodnego i utytułowanego historyka, zajmującego się szeroką gamą regionalnych tematów.1.Mają one charakter monograficzny       i dokumentacyjny.  Są dobrym wykazem  i panoramą dostępnych  źródeł, co także zasługuje na szacunek.                                                                                         Jako amator nie muszę się liczyć zbytnio z wymaganiami recenzentów, bo nie mam naukowych pretensji ani warsztatu. Może to dobrze. Nie ogranicza to autorskiej ciekawości, a moje rozważania są przystępne dla ogółu racjonalnie pojmujących. Przy tym uważam, że badanie dziejów jest nauką żywą, wbrew pospolitym opiniom   i praktykom mającą niezmierzone pole do analityczno - syntetycznych rozważań       i stawiania ryzykownych pytań.  Jak w archeologii. Poprzez racjonalną interpretację szukamy wyjaśnień o których źródła nie mówią, bo ich z przyczyn oczywistych nie ma lub takimi oczywistymi nie są. Znamy doskonale proces współczesnego tworzenia materiałów źródłowych, od tych krajowych po samorządową dokumentację. Nadaje sie ona czasami na scenariusz do kabaretu a nie jako wiarygodny dokument aktualnej rzeczywistości.

W opublikowanym w 1986 roku artykule pt. Początki osady Wadowice, 2              postawiłem hipotezę, którą w miarę dostępnych wtedy źródeł  i przesłanek starałem się udowodnić:                                                                                                            Z  jakiego powodu i jak to się stało, że na skarpie brzegowej Skawy, w miejscu niekorzystnym dla osadnictwa, przy istniejących w promieniu kilku kilometrów zaludnionych i znaczących już wsiach - powstała pierwsza osada?                             

Analizując materiały hydrograficzne i historyczne, doszedłem do wniosku, że główną przyczyną założenia osady, było utrzymanie w gotowości komunikacyjnej na trasie   z Zatora i Oświęcimia do Mucharza i dalej na Orawę, brodu na rzece Choczence. Potwierdzała to także jedna z wersji tzw. mapy Porębskiego z 1572 roku. Dowodu na taką genezę powstania osady, dostarczyły też odkrywki do podłoża (calca) o głębo-kości od 2,5 do 3 m wykonane na ulicy Zatorskiej w związku z pracami drogowymi w 2006 roku. Odsłoniły one na długości ok. 50 m od  placu Westerplatte w stronę rynku na wymienionej głębokości, 20-40 cm warstwę  sprasowanej, zbutwiałej czarnej wikliny (faszyny) używanej do utwardzania bagnistego i gliniastego podłoża  dawnego ujścia Choczenki do koryta Skawy. Bowiem strefa zalewowa w XIII-XIV wieku obejmowała teren między obecną obwodnicą  a  dawną skarpą rynku (ulica Wojtyłów, przez Krakowską, Zacisze, Zatorską w M.Wadowity).   Ta wymuszona przez naturę osada, przybrała kształt owalnicy równoległej do biegu Skawy, z północy na południe, z zaznaczonym do dzisiaj układem komunikacyjnym oraz ówczesną formą rolnictwa (trójpolówka) w postaci wykształconych po 1430 roku trzech rynków i zabudowy między rynkowej.  Na północnym brzegu ówczesnej przeprawy z biegiem czasu ukształtował się główny węzeł komunikacyjny miasta, który dotrwał aż do początków XIX wieku, bowiem znajdujemy go na mapie z 1772 3]  i na Józefińskiej mapie Galicji, tzw.mapie Miega.

  

 

 Zapewne pierwotna forma nadania osady miała charakter ograniczonej wolnizny,  która po pożarze miasta w 1430 roku zaowocowała chełmińskim prawem miejskim[4]. Gwarantowało to właścicielowi (Księstwo Oświęcimskie, potem Zatorskie) utrzymanie komunikacji na południe wzdłuż granicy, bowiem jedyną przeszkodą w liczącym kilkadziesiąt kilometrów szlaku było ujście Choczenki.  Mieszkańcom dała prawo samostanowienia (samorząd miejski). Była to osada rozwijająca się od przeprawy (brodu na Choczence - dzisiaj plac Boh. Westerplatte) w stronę obecnego rynku. Tak widnieje na wspomnianej mapie Porębskiego. Pierwszym i jedynym obiektem murowanym aż do 1809 roku, powstałym po 1430, był kościół - obecne prezbiterium kościoła parafialnego, bez bocznych kaplic i zakrystii. Miasteczko miało charakter rolniczy  a uposażane w prawo jarmarków stawało się sezonową osadą handlową. Było ubogie w infrastrukturę i w dochody mieszkańców. Sugestie  K. Kusnierza 5] jakoby otoczone było palisadą drewnianą, są mało prawdopodobne a wręcz chybione6]. Status majątkowy miasta jak i jego położenie w XIV-XVII wieku, wykluczają sens takiej inwestycji. Dowodzi tego także opis tzw. Mapy Miega z końca XVIII wieku7]. Takie pokrótce były powody powstania osady a w konsekwencji miasta.

Jak to się stało, że Wadowice z peryferyjnego miasteczka o lokalnym znaczeniu zostały awansowane w 1819 roku do rangi miasta cyrkularnego, stolicy regionu obejmującego teren kilku obecnych powiatów?  

Nie nastąpiło to w wyniku jakiejś szerszej regulacji administracyjnej w Galicji8].

Siedzibą cyrkułu, do którego należały Wadowice i obecna Zachodnia Małopolska aż do Białej Krakowskiej, były Myślenice (wcześniej Wieliczka). Wytyczona z końcem XVIII wieku Pierwsza Galicyjska Szosa Pocztowo-Handlowa tzw. gościniec cesarski, była główną osią komunikacyjną  zajętych przez Austrię w 1772 roku południowych terenów Rzeczpospolitej. Łączyła Lwów, stolicę Galicji przez Przemyśl, Tarnów, Bochnię, Myślenice, Wadowice, Kęty z Bielskiem w Księstwie Cieszyńskim, należącym od połowy XVII w. do Austrii ( Śląsk Austriacki)9].

Powstały w latach 1780 -1785 gościniec połączył z Wiedniem nowe tereny ożywiając je gospodarczo. Znaczenie drogi wiedeńsko-lwowskiej było jednym z najważniejszych determinantów ogólnego rozwoju miasta.10  

Plany i projekt trasy opracowywali wojskowi specjaliści,  uwzględniając jej strategiczne znaczenie, gdyż biegła wzdłuż północnych granic monarchii wytyczonych generalnie wzdłuż Wisły i Sanu. Była osiągnięciem ówczesnego drogownictwa ze względu na jakość wykonania nawierzchni,  przygotowanej do transportu ciężkiego uzbrojenia i artylerii.   

Wydana w 2012 roku w Krakowie dwujęzyczne opracowanie pn. Galicja na józefińskiej mapie topograficznej 1779-1783, (tzw. mapa Miega) jest nieporównanym źródłem dziejów naszego regionu.  Po raz pierwszy mamy okazję poznać pracę, która była podstawą strategii wojskowej, ale przede wszystkim wytyczenia i budowy tzw. gościńca cesarskiego. Główne ośrodki administracyjne (cyrkuły)  Galicji leżały przy tej szosie, która bezproblemowo wiodła  przez  centra tych miast. / mapa Myślenic, Bochni, Kęt/. Problemem były Wadowice,  gdzie planowana z zachodu na wschód szosa, napotkała zwartą zabudowę o układzie południkowym/patrz mapa/.              

 Widać na niej, że główny węzeł komunikacyjny znajduje się na północy miasta, przy moście na Choczence, bo tutaj, przy dawnym brodzie (przeprawie) organizowała się od XIII wieku osada. Stąd prowadziły drogi na Zator, Andrychów, Brzeźnicę, Kalwarię  a także ulicą Okrężną (teraz Wojtyłów) w stronę Mucharza. Stan dróg był fatalny. (...)należy tylko dodać, że tutaj, gdy Skawa przybiera, powoduje wielki wylew  i przerwanie wszelkiej komunikacji" i dalej "Droga krajowa z Andrychowa do Wadowic ma podłoże gliniaste(...) tak, że przy utrzymującej sie mokrej pogodzie bardzo trudno poruszać się nią ciężkim wozom; droga, która z Mucharza idzie ku domom wadowickim jest tu i tam w złym stanie; owa do Kleczy Dolnej jest do Skawy użyteczna (...) należy zauważyć, że wszystkie drogi przekraczające Skawę należy w przypadku wylewu i wysokiej wody uważać za bezużyteczne"[11].

 Jedyną solidną, bo murowaną budowlą był kościół  "którego część przednia jest murowana, tylna natomiast z drewna.12] co sugeruje, że w miejscu obecnej zakrystii i ulicy, była część drewniana kościoła lub, że wejście było od zakrystii przez prezbiterium do drewnianej części (obecna nawa główna). Takie rozwiązanie kłóci się jednak z porządkiem religijnym. To jednak nie temat naszych rozważań. Teren od rynku do ulicy Kościelnej  i Wojtyłów (posesje nr 4, 6 i 7) zajmował przykościelny cmentarz. "Miejscowość leży na stoku wzgórza, przy czym cmentarz dominuje równinę położoną przed nim."13] - tak widzieli Wadowice od strony  Skawy kartografowie ekipy kapitana Miega. Dlatego podsumowali krótko:  "Miasteczko to nie nadaje się do żadnego użytku wojskowego, poza kwaterami, ponieważ górują nad nim bliskie wzgórza"14].

Fragment mapy wyraźnie wskazuje, że projekt realizowanej szosy,  nie przechodził przez miasto. Jaka mogła być przyczyna takiej sytuacji?  Pobliska Lanckorona, miasteczko o wyższej randze niż ówczesne Wadowice, nie zezwoliły na prowadzenie  szosy w stronę Myślenic. Tamtejsi kupcy obawiali się napływu konkurencji, więc zmieniona trasę i  szosa ominęła Lanckoronę, by przez Brody, Jastrzębie i Izdebnik iść do Myślenic. Nie sądzę, aby ochrona lokalnych interesów handlowych była powodem zatrzymania inwestycji na granicach miasta, skoro Wadowice od średniowiecza dorabiało handlem do rolnictwa. Chodziło raczej o finanse i prywatę mieszkańców.  Wygląda na to, że przepychanki  z przebiegiem współczesnej Beskidzkiej Drogi Integracyjnej (BDI) to powtórka z rozrywki. Te obydwa przypadki w jakiś sposób recenzują charakter tamtych i obecnych wadowiczan.

Chcąc przeprowadzić szosę przez centrum miasta, trzeba było wyburzyć wiele posesji od strony zachodniej (obecnie ulica Mickiewicza),  oczyścić zabudowane centrum (rynek) i zlikwidować częściowo cmentarz.  Realizacja austriackiej inwestycji drogowej musiała wysoko podnieść poziom chytrości ówczesnych mieszczan, skoro inwestor nie mógł przez wiele lat prowadzić przez miasto trasy. Widocznie żądania odurzonych szansą zarobku biedaków były za wysokie.

W 1996 roku miasto zleciło badania archeologiczne15] w poszukiwaniu murów obronnych, które wykazały brak takowych. Było to wiadomo lokalnym historykom już wcześniej, ale magistrat decyzji nie konsultuje z nikim. Przy okazji Marian Myszka, autor badań, potwierdził  fakt rychłej odbudowy rynku po pożarze w 1726 roku. Dowodzi tego mapa Miega, na której widoczna jest zwarta zabudowa obecnego rynku, a kościół był oddzielony od małego centrum (obok kamienicy 16) zabudową. Wg M.Myszki badania wskazują, że już pod koniec XVIII w. jakieś prace w części wschodniej rynku były prowadzone. Mogło to dotyczyć  terenu ówczesnego cmentarza, zajmującego wysoką skarpę od wschodu (ulice: Wojtyłów, Lwowska, MBFatimskiej po Spadzistą) a cmentarz był w gestii  plebana, mającego widocznie mniejsze oczekiwania od inwestora niż mieszczanie. Trzy stanowiska badawcze, zlokalizowane generalnie po stronie wschodniej, nie znalazły śladów późniejszego pożaru z początku XIX wieku, który dotknął prawdopodobnie zachodnią część rynku.  Słusznie twierdzi K.Meus16] że pożar około 1818/1819 miał brzemienne dla układu przestrzennego miasta skutki. To dzięki temu, z pozoru tragicznemu wydarzeniu można było wreszcie przeprowadzić przez miasto szosę wiedeńsko-lwowską i przenieś siedzibę cyrkułu z Myślenic do Wadowic (1819) co planowano według mnie już wcześniej. Ten pożar w mojej ocenie, nie mógł być przypadkowy. Trudno dociec dzisiaj przyczyn blokowania przez mieszczan planowanej trasy szosy galicyjskiej. Podejrzewam, że chodziło o pieniądze, o wysokość odszkodowania za grunty i budynki zajmowane pod wytyczoną drogę.

Problem  trwał długo i zapewne szukano kompromisu. Możliwe, że z końcem XVIII w. wykonano wjazd do miasta od wschodu, korzystając ze zniwelowanego terenu nieużywanej, południowej części cmentarza, najdalszej od kościoła. Jednak przejazd przez miasto na zachód, nadal był problemem. Uchwała rady miejskiej z 178517] o porządkowaniu rynku, dotyczyła rowu biegnącego od Rynku Zbożnego wzdłuż zachodniej pierzei w ulicę Zatorską. Tam bowiem był ówczesny Rynek.

Klęska wojsk rosyjsko-austriackich pod  Brnem (Austerlitz) i rozejm w Bratysławie w 1805 roku, skończyły sojusz Austrii z Rosją.  W 1807 roku  powstało z ziem zaboru pruskiego podległe Napoleonowi Księstwo Warszawskie i tym samym północna granica C.K.Monarchii na Wiśle, stała się granicą wrogów. W 1809 roku elementem  kampanii Napoleona w Austrii (bitwa pod Wagram) była wojna polsko-austriacka. Wojska austriackie w kwietniu przekroczyły Wisłę osiągając Warszawę. Wojska Księstwa Warszawskiego po kilku miesiącach odzyskały panowanie nad terytorium a po kolejnej klęsce Austria musiała oddać Księstwu tereny zabrane w II rozbiorze. Możliwe, że w tym gorącym dla Austrii okresie powstał zamysł przeniesienia ze względów strategicznych siedziby cyrkułu do Wadowic: bliżej granicy, dogodne położenie i komunikacja.  Z biogramu niezwykle zasłużonego dla Wadowic Józefa Bauma18] dowiadujemy się, że jego ojciec, długoletni starosta cyrkularny (Kreisheutpann) w Bochni, zakupił po 1812 roku majątek w Kopytówce, który stał się rodową siedzibą Baumów. Czy ów zakup był podyktowany wiedzą Bauma, którą zapewne posiadał - o przyszłości Wadowic? A może był jednym z orędowników lokowania cyrkułu w Wadowicach?

Traktat wersalski w 1815 oddał powstałe Królestwo Kongresowe Rosji, która zaczęła dominować nad niedawnymi koalicjantami.  W tym okresie zapewne, na granicy Choczni i Wadowic przy galicyjskiej szosie, zbudowano solidny, dwukondygnacyjny magazyn uzbrojenia tzw. prochownię. Wymieniona jest w Szematyźmie z 1816 roku.19] Dwuosobową załogą (E.Poczyński, J.Prostowski)  dowodził Antoni Pregler, podlegający komisarzowi wojskowemu w Myślenicach Karolowi Walterlotowi.

Był to prawdopodobnie początek  militarnego zabezpieczania  granicy z Rosją i Prusami na Górnej Wiśle.  Udrożnienie przejazdu przez Wadowice stawało się pilne i  niezbędne.  Opór miasta nie mógł być przeszkodą.  Spowodowano pożar20] od  świecy czy łuczywa - lamp wszak nie było -  drewnianej zabudowy centrum. Mieszkańcom zapewniono niezbędną pomoc a Namiestnictwo we Lwowie wdrożyło plan przebudowy miasta, włączając je w istniejący układ komunikacyjny.  Oczyszczono z drewnianej zabudowy cały rynek i wytyczno nowy na osi szosy galicyjskiej o długości ok.115m i szerokości 70m (obecnie plac JPII). Zmienił się też podział geodezyjny centrum, bo pojawili się inwestorzy, którzy  scalali małe, 1 arowe grunty pod istniejącą po dziś zabudowę. Jednymi z pierwszych przybyłych byli m.in. Józef Pokorny, Johan Schwarz, Johan Zapalowicz, Antoni Graff, Karol Ritter, Walenty  Sordyl  -  wcześniej urzędnicy cyrkularni w Myślenicach i Bochni21].                                                                                                                                 Możliwe, że owego "inwestycyjnego" podpalenia, mogła dokonać  wspomniana wyżej obsada prochowni lub któryś ze świadomych lub uświadomionych finansami mieszkańców. To tylko domysły, mające jednak logiczne uzasadnienie w zbieżnych ze sobą wydarzeniach. Z tamtej XVIII wiecznej zabudowy miasta zachowało się kilka domów widocznych na archiwalnych fotografiach miasta22]i kilka drewnianych budynków (ulica Zatorska, Legionów, Cicha, Tatrzańska) które dotrwały do lat sześćdziesiątych XX wieku.

 Zbigniew JURCZAK       


[1] A. Nowakowski: Kolarstwo szosowe na ziemi wadowickiej;Sokół w Wadowicach w l.1918-1949;Dzieje szkoły w Choczni; Z dziejów wadowickiej kolei;  Działalność rekreacyjno-turystyczna Kościoła w l.1952-1989; itp,itp. Praca (Wadowice w latach 1945-1990),  która mogła być próbą interpretacji najnowszych dziejów, okazała się biografią narcyzmu autora.

[2] Nadskawie nr 7,8. TMZW,Wadowice1989.

[3] Zannoni Carte de la Pologne 1772.

[4] A. Nowakowski. Z dziejów miasta i parafii Wadowice. Kraków 1985.

[5] W.Zin,A.Kadłuczka,K.Kusnierz: Wadowice, miasto Jana Pawła II, Kraków 1995.

[6] M.Myszka:Sprawozdanie z badań archeologicznych na terenie Wadowic, województwo bielskie /w/Badania archeologiczne na Górnym Ślasku i ziemiach pogranicznych w 1996 roku. Katowice 2000.

[7]  Galicja na józefińskiej mapie topograficznej 1779-1783, tom I, część A. Kraków 2012.

[8] K.Meus: Wadowice 1772-1914. Kraków 2013.

[9] H.Wereszycki: Historia Austrii. Ossolineum 1986.

[10] K.Meus: Wadowice...

[11] Galicja na mapie....

[12] j.w.

[13] j.w.

[14] j.w.

[15] M.Myszka:Sprawozdanie z badań archeologicznych na terenie Wadowic, województwo bielskie /w/Badania archeologiczne na Górnym Ślasku i ziemiach pogranicznych w 1996 roku. Katowice 2000.

[16] K.Meus: Wadowice 1772-1918. Kraków2013.

[17] W.Heck. Archiwum miejskie w Wadowicach. Wadowice 1889.

[18] K. Meus: Wadowice 1772-1914.

[19] Schematismus des Konigreiches  Galizien und Lodomerien. 1816.

[20] K.Meus: Wadowice 1772-1914.Kraków 2013.

[21] Szematyzm  z lat 1804 -1818

[22] Wadowice w obiektywie czasu. Grafikon 2015.

 

 

 Do mieszkańców Wadowic.  W sprawie ulicy Bruno Olbrychta.

 

Szanowni Państwo.

Od kilku lat trwają administracyjne przepychanki w sprawie patrona jednej ulicy. Kilkadziesiąt lat temu Rada Miejska nadała nazwę Bruno Olbrychta, honorując tym jednego z wybitnych wadowiczan.

Kim był Bruno Olbrycht?  Mieszkał na ulicy Mickiewicza 14, tuż przed liceum. Pochodził  z patriotycznej rodziny i jako uczeń Gimnazjum był w 1911 roku organizatorem skautingu (harcerstwa) w Wadowicach. Po wybuchu I wojny wstąpił do Legionów i już jako oficer walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Został zawodowym wojskowym, co w czasie II RP było nobilitacją. Dowodził różnymi formacjami i wyszkoleniem żołnierzy, ale także akcjami przesiedleńczymi i osadnictwem wojskowym na Wołyniu.  Jako generał walczył we wrześniu 1939, był w niewoli a po zwolnieniu z oflagu, dowodził pułkiem Armii Krajowej.  Po wojnie jako zawodowy żołnierz zgłosił się do Ludowego Wojska Polskiego, gdzie znowu zajmował się wyszkoleniem i osadnictwem wojskowym.  Przez rok był jednak dowódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego, który walczył ze zbrojnym podziemiem, tzw. bandami dzisiaj nazywanymi Żołnierzami Wyklętymi.

I ten epizod w życiu był powodem przekreślenia przez Instytut Pamięci Narodowej jego wszelkich zasług i negatywnego zaopiniowania Olbrychta w robionej na użytek  polityków historii. Wojewoda na tej podstawie polecił Wadowicom  zlikwidowanie Olbrychta w nazewnictwie. Nie wnikamy w to, że ci co nadawali i ci co odbierają wywodzą się z jednej, chadeckiej (prawicowej) opcji politycznej ani w to, że wątpliwa demokracja ograniczana jest przez państwo - wszak IPN ma charakter urzędu cenzurowania. Samorząd nawet w sprawie tak błahej nie ma nic do gadania, a przecież chciał uhonorować Bruno Olbrychta za jego zasługi dla Wadowic.

To on założył, równolegle z lwowskim – wadowickie harcerstwo, jedno z najstarszych w Polsce. Mógł Olbrycht nie wracać po 1945 roku do służby w wojsku i jak generał Maczek czy Anders być szatniarzem w barze podwładnego czy też żyć z życzliwości innych. Nie był politykiem, był żołnierzem. W 1947 roku odszedł ze służby mając raptem 52 lata.  Dzisiaj jego życiorys kwestionują kierowani emocjami a nie wiedzą i przyzwoitością, anonimowi wykonawcy politycznych zaleceń z Warszawy czy Krakowa, ludzie, którzy niczym nie zasłużyli się ani dla Wadowic ani dla Polski. I na litość boską, nie może tak być, aby z powodów koniunktury politycznej potępiano jednego wadowiczanina na rzecz drugiego, jak to miało miejsce z ulicą na rzecz dr G.Studnickiego - historyka i działacza naszego Towarzystwa.

   Jeśli nie mamy poczucia identyfikacji z przeszłością miasta, którą współtworzyli mieszkańcy, z regionalną tożsamością, której symbolem jest Karol Wojtyła – Jan Paweł II, Honorowy Członek naszego Towarzystwa, to jakimi jesteśmy wadowiczanami?                                                 

 Dlatego proponujemy Państwu zmianę nazwy na ulicę: OLBRYCHTÓW – zasłużonej, wadowickiej rodziny, o której piszemy w uzasadnieniu. Jeśli Państwo akceptują naszą propozycję, prosimy o wypełnienie formularza konsultacyjnego i złożenie go w magistracie do 17 lutego.

Z wyrazami szacunku

Towarzystwo Miłośników Ziemi Wadowickiej